..Bo teraz, kiedy naprawdę mogę wszystko stracić ogromnie się boję.
Życie. Czym ono tak naprawdę jest ? Cały czas o tym myślę. Szukam odpowiedzi. Wszędzie. W wodzie, słońcu, trawie, kwiatach, drzewach, na niebie.. A przede wszystkim w człowieku. Coraz bardziej wątpię. Życie mnie nauczyło liczyć już tylko na siebie. Wkroczyłam naprawdę szybko w życie dorosłe. Bo prawdę mówiąc na rodziców liczyć nie mogę. Tak wiem- Oni bardzo mnie kochają. Zresztą ja ich również. Przeszłam już w życiu dużo. A czeka mnie jeszcze więcej. Wiem, że muszę być bardzo silna. Lecz czasem już nie potrafię walczyć. Brakuje mi wsparcia, osoby której zawsze mogłabym się wypłakać..Która byłaby przy mnie. Widocznie tak chciał los. Może w przyszłości to wszystko się odmieni ? Mam taką nadzieję. A nadzieja to już pół sukcesu. : ))
Zauważyłam, że coraz bardziej znów zamykam się w sobie. Nie chcę tego. Bo wiem do czego to może doprowadzić.
Przeszłość bardzo mnie boli i bardzo często prześladuje. Wiem, że nie powinnam patrzeć za siebie, bo tamten roździał w moim życiu został zamknięty,lecz nie potrafię zostawić go w spokoju. Ostatnio przeczytałam cały mój pamiętnik. Popłakałam się.. Wszystkie chwile, które przeżyłam stanęły mi przed oczami.. I ten jeden, ogromny problem, którego do tej pory nie rozwiązałam. Nie potrafię nawet o nim powiedzieć. Stał się drugą mną. Czasem się zastanawiam jak długo jeszcze będę musiała z tym walczyć.
Dziś zdałam sobie sprawę z tego, że ja tak naprawdę ogromnie boję się śmierci .Przynajmniej takiej- jaka teraz może mnie spotkać.. Tyle wypadków było w te wakacje. Mam nadzieję, że uda mi się dolecieć cała. Nie chcę w ten sposób umierać.. To są sekundy. Przede wszystkim nie chcę umierać bez pożegnania.Jest mnóstwo osób, za którymi tak bardzo będę tęsknić. Eh.
Widzę tylko jedną stronę tego wszystkiego.. Jak zginę to spotkam Kamila. - Wasiel- pamiętam ! [ * ]
Gdy coś się stało, proszę zapamiętajcie mnie wesołą i radosną. Z uśmiechem na twarzy.. :)
Oto ja:
.. Bo teraz cholernie żałuję ...
Żałuję, że zostałam ..
Moja choroba .. Eh . Daje się we znaki ..
Jest coraz gorzej ..
Ja nie chcę tak żyć !
Jestem.
i nie wiem co robić.
Czuję , że znów lecę na dno ..
Nie chcę tego..
Sprawa w sądzie za tydzień i kilka dni..
Coraz bardziej się boję.
Przeszłość powraca.
Łzy , myśli ..
Jest ciężko. A nawet bardzo ciężko.
Codziennie wypłakuje te pełne trzy lata stracone. Ale to dobrze. W końcu ta cząstka mojego serca pękła. Zrobi się więcej miejsca, być może na radości. Przynajmniej taką mam nadzieję. Przede mną naprawdę trudny okres. Nie wiem co się ze mną stanie. Mama straszy mnie oddziałem zamkniętym- szpitalem psychiatrycznym. Dziś się nawet dowiedziałam, że ma już dla mnie skierowanie. Próbuję udawać ścianę, ale nie wszystkie wiadomości potrafią się ode mnie odbić.
Walczę. Chcę wygrać tę walkę. Walkę, sama ze sobą. Chcę przede wszystkim zmienić samą siebie. Odrodzić się na nowo. Wiem, że to nie będzie łatwe. Ale chcę spróbować. Mam pewne doświadczenia, których nie mają inni. Jestem bogatsza o te właśnie doświadczenia. i będę starała się nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki.
Póki co, czuję się samotnie. Ale wierzę, że moje życie się odmieni. Że znów będę mogła pocałować chłopaka, przytulić się do Niego., że odnajdę prawdziwą przyjaźń, któa przetrwa wszystko.
Witajcie Kochani.
Nadal istnieję. Żyję.Nie udało się.
Poszukiwania, izba dziecka, policja, przesłuchania.. Koszmar.
Jeden cholerny telefon. Jeden, jedyny. Było tak blisko.
Chciałam Was- drodzy czytelnicy tego bloga przeprosić. Za to, że martwiliście się, że żyliście w niepokoju. Ale zarazem też dziękuję Wam, że byliście przy mnie, zwracaliście się do mnie z własnymi problemami. Myśl, że jeszcze komuś jestem w stanie pomóc sprawiła, że stałam się silniejsza.
Przemyślałam sobie naprawdę wieele spraw. Chcę dać sobie jeszcze jedną szansę. Zacząć wzystko od początku. Wiem, że będzie bardzo trudno. Ale wyznaczyłam sobie cel. i będę do niego zmierzała, choćbym nawet musiała pokonać trasę 999999999 km na piechotę. W tej chwili zostałam sama. Bez przyjaciół. Kasiu- przykro mi. Przykro mi, że w ten sposób o mnie myślisz. Żałuję tylko, że nie potrafiłaś mi tego wszystkiego powiedzieć prosto w oczy. Może kiedyś zrozumiesz dlaczego tak postępowałam. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa.
Czeka mnie naprawdę trudny okres. Jedyną osobą która we mnie wierzy jest chyba mój tata. Przynajmniej tak mi ostatnio powiedział. Dziękuje. Dziękuję również Karolinie, która zaopiekowała się mną w tamtych ciężkich dniach.. Była przy mnie w dzień i w nocy.. Dzięki Tobie czułam się bezpieczniej i wygrałam tamtą walkę..
Ostatnie dwa tygodnie spędziłam w Egipcie. Musiałam odreagować, odpocząć.. Właśnie tamten wyjazd skłonił mnie do refleksji.. Muszę pewien roździał w moim życiu zamknąć i nigdy do niego nie wracać. Muszę także wymazać z pamięciu kilku ludzi, grono znajomych. To będzie bardzo trudne i bardzo bolesne. Ale poprostu muszę. Później będzie mi łatwiej bez nich żyć..
Ostatnio mam chwile, kiedy cały czas płaczę. Teraz to wszystko we mnie pękło. Całe cierpienie, wszystkie wspomnienia, słowa , któych nie potrafiłam wypowiedzieć.
Jutro spotkanie z kuratorem rodzinnym. Niedługo sprawa w sądzie. Rozstrzygnie się gdzie będę mieszkała. Z mamą, z tatą, czy w pogotowiu opiekuńczym. Ostatnio dowiedziałam się, że mam szansę dostać się do rodziny zastępczej. Najbliższe dni lub tygodnie będą decydujące..
skomentuj (0)
Dziś jest 03.03.2007r.
Za 26. dni mam urodziny. Ostatnie urodziny. Co w tym roku się wydarzy.?
W zeszłym roku akurat w moje urodziny wypadła rozmowa u mnie w szkole- pedagog/dyrektorka/moi rodzice.
Bardzo przeżyłam tamtą rozmowę. Wierzyłam, że coś wniesie dobrego w moje życie.. Lecz stało się zupełnie odwrotnie. Z dnia na dzień było coraz gorzej.. W maju całe moje życie odwróciło się do góry nogami.
Pierwsza próba samobójcza, wizyta u psychiatry, psycholog. Tak bardzo teraz żałuję, że jednak się nie udało. Że jednak coś mnie powstrzymało. Miałabym ten cały wybór za sobą.
Teraz dni tak szybko mijają. Niedługo 13 marzec. i zostanie miesiąc. Ostatni miesiąc mojego życia.
Wszyscy z moich rówieśników martwią się wyborem szkoły, egzaminami.. A mnie to już nie dotyczy.'
N-I-E D-O-T-Y-C-Z-Y.!
Znów zaczęłam brać jakieś leki na uspokojenie, na sen. Sama z siebie. One sprawiają, że czuję się taka lekka, jakbym odpływała..
Muszę być silna, wytrwała.. W końcu to tylko 41 dni..
Boję się. Coraz bardziej się boję.Dla niektórych pewnie wyda się to idiotyczne. Postanowiłam przedłużyć swoje życie. Do 13 kwietnia. Nie muszę teraz stresować się egzamin, który miałam zdawać w kwietniu. Nie muszę walczyć o oceny. Poprostu, przed te niecałe dwa miesiące będę pomagała innym. Bo w końcu zawsze marzyłam, by studiować psychologię. Dziś rozmawiałam na gadu z pedagog z mojej szkoły. Nawet nie potrafiłam napisać Jej co mnie boli.
Nie potrafię już nawet płakać. A chciałabym. Chciałabym wreszcnie wybuchnąć.
Zastanawiam się właśnie nad sobą. Eh. W szkole jestem uważana za mega szczęśliwą osobę. Bez zmartwień. Zawsze uśmiechnięta. Tak mi koleżanka niedawno powiedziała. Napiszę Wam pewną rozmowę:
ja (15-02-2007 19:13)
czy powiedziałabyś kiedykolwiek,że ja mam jakieś problemy?!
ja (15-02-2007 19:13)
znając mnie ze szkoły?!
M. (15-02-2007 19:13)
niezabardzo
M. (15-02-2007 19:14)
przecież zawsze jesteś uśmiechnięta, wariujesz i robisz siupy w szkole :)
Dlaczego.?! Dlaczego to właśnie ja.?!
Byleby do 13 kwietnia 2007r.